Zza okien, na spacerze, w drodze do szkoły, obserwujemy jesień w jej najczystszej i najpiękniejszej formie (no, jest koniec października). Deszcze i chłód towarzyszą coraz krótszym dniom, a ubarwione od brązu do czerwieni liście pokrywają chodniki. Kolejny raz przyroda dookoła zakańcza swój nieskończony cykl. Tak naprawdę my sami niewiele się różnimy od tych drzew i innych kwiatków. Kiedyś w końcu też odnajdziemy się w takim stanie rzeczy, że mówiąc ordynarnie, będziemy musieli się stąd zabrać.
czytaj dalej: (SZTUCZNO)ZŁOTE MYŚLI